sobota, 24 kwietnia 2010

„PKP projekt”. Wystawa i wyklad.


Katowicki dworzec to jeden z najciekawszych architektonicznie obiektów na Górnym Śląsku. Zarówno zwolenników jaki i przeciwników brutalizmu powinna zainteresować wystawa fotograficzna oddająca hołd gmachowi, który już niedługo zostanie całkowicie przebudowany.

„PKP projekt”, bo tak nazywa się cykl fotografii Tomasza Kiełkowskiego, jest głosem w sprawie. Każdy, kto chce się przekonać, co może fascynować w tej surowej architekturze, powinien pojawić się 27 kwietnia o 17.00 w Restauracji na Dworcu PKP w Katowicach. Odbędzie się tam wernisaż wystawy połączony z wykładem Barta Sasima dotyczącym historii powstawania i technologii tworzenia tej kontrowersyjnej wizytówki miasta.

Tomasz Kiełkowski fotografując kielichy, separuje je od straganów stojących na hali głównej. Dzięki temu zabiegowi skupia się na samej architekturze, pokazując, że odpowiednio zaprezentowana ma wciąż wielki potencjał i może budzić estetyczne emocje. - Główną ideą takiego zabiegu było podążenie za myślą Le Corbusiera – ojca brutalizmu. Jest on znany ze swojego zachwytu surowym betonem oraz misternie ułożonymi deskowaniami – mówi autor zdjęć. Chodziło mi również o to, by pokazać dlaczego kielichy powinny być traktowane jako dzieła sztuki na europejską skalę – kontynuuje.

Wernisaż będzie jedną z ostatnich okazji, by przyjrzeć się dworcowi w jego pierwotnej formie. „PKP projekt” ma na celu zwrócenie uwagi na fakt, że głównym problemem tego miejsca jest brak remontów i przemyślanej polityki zagospodarowania przestrzeni w jego wnętrzu, a nie myśl architektoniczna, którą można uznać za jedną z najbardziej innowacyjnych w swoich czasach na świecie.

Kiełkowski zajmuje się katowicką architekturą od wielu lat. W poprzednich projektach („Symetrie Modernizmu” oraz „ Przestrzenie Art Deco”) podejmował tematykę budownictwa modernistycznego starając się przywrócić na swoich zdjęciach świetność zapomnianym gmachom.

Dla wszystkich, którzy nie dadzą rady pojawić się na wernisażu, ważna może być informacja, że wystawę będzie można oglądać w dniach 28 kwietnia – 13 maja 2010 w Galerii SARP (Archibarze).

PKP projekt – Tomasz Kiełkowski

Wernisaż: 27 kwietnia 2010, godz. 17.00 – Restauracja na Dworcu PKP w Katowicach

Ekspozycja: 28 kwietnia 2010 – 12 maja 2010 – Galeria SARP (Archibar), Katowice, ul Dyrekcyjna 9

Wykład na wernisażu o Dworcu: Bart Sasim

Zdjęcia z wystawy: www.kielkowski.com.pl

Tomasz Kiełkowski - absolwent politologii (dziennikarstwo i komunikacja społeczna) w Uniwersytecie Śląskim, obecnie student filozofii. Autor wystaw fotograficznych (Symetrie Modernizmu - 2008; Przestrzenie Art Deco – 2009) oraz akcji poświęconych katowickiemu modernizmowi (Katowicka Moderna). Kandydat do Związku Polskich Artystów Fotografików. Pasjonat historii i tradycji Śląska. Współautor albumu poświęconego rodzinie von Ballestrem. Jest członkiem Stowarzyszenia Szatnia – grupy wykazującej wzmożoną aktywność na polu kultury Śląska. Strona internetowa: www.kielkowski.com.pl

Bart Sasim - absolwent University of Brighton na kierunku Interior Architecture (oscylującym na pograniczu architektury i projektowania wnętrz) zajmuje się przysposabianiem przestrzeni istniejących budynków do nowej funkcji. Na bazie zastanej infrastruktury próbuje tchnąć nowego ducha w to co stare, a "starego ducha" w to co nowe. Swoją pracę dyplomową "Unwanted or wanted (...)" poświęcił tematyce budynku Dworca PKP w Katowicach. Ponadto Bart realizuje się w mniejszej skali, w kolektywie Haja. Pierwsza jego kolekcja składała się z serii zegarów wykonanych z istniejących już przedmiotów.

czwartek, 25 marca 2010

Budynek wielrodzinny przy ul Puchały 6 w Katowicach





Dziś coś nowszego. Zespół budynków wielorodzinnych przy ul. Puchały 6 w Katowicach, zrealizowany w 2009 roku w ramach Osiedla Bażantów. Projekt: Medusa Group.

środa, 24 marca 2010

Dom Zdrowia Budowlanych w Katowicach




Dom Zdrowia Budowlanych projektu katowickich gigantów architektury, duetu Buszko i Franta, to perełka powojennego modernizmu. Niestety nie posiadam żadnych bliższych informacji na temat budynku. Dla zainteresowanych adres: Katowice, ul. PCK 1

niedziela, 21 marca 2010

Plywalnia Kryta w Bytomiu. Ul. Parkowa 1





Budynek pływalni projektu Carla Schmidt'a powstał w 1929 roku, ponoć jako obiekt rezerwowy na potrzeby Olimpiady w Berlinie. Od roku 2008 jest wyłączony z użytkowania na podstawie decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego ze względu na stan konstrukcji przeszklonego dachu nad niecką basenową. W roku 2009 rozpoczał się remont obiektu, niestety ze względów finansowych jego kontynuacja jest niepewna. Więcej na ten temat można przeczytać tu:
Pływalnia z 1929 roku już wkrótce będzie jak nowa
Nie ma kasy na dokończenie remontu zabytkowego basenu

sobota, 5 grudnia 2009

Budynek II LO w Bytomiu czyli miedzywojenna Mittelschule


Budowa gmachu rozpoczęła się w październiku 1927 roku, zaś obiekt oddano do użytku w 1929 roku. Niestety nie wiem, kto obiekt projektował...


poniedziałek, 2 listopada 2009

"Drapacz chmur"

Dziś trochę z lenistwa, a trochę z próżności, pozwolę sobie wrzucić artykuł, który powstał przy moim udziale. Hmm... choć udział to może za duże słowo :)


Śląski wieżowiec
20 września 2009

Przemysław Semczuk

We wrześniu 1929 roku architekci rozpoczęli projektowanie pierwszego w Polsce drapacza chmur. Jego budowa była ratunkiem dla śląskich hut.

Krach na nowojorskiej giełdzie z 1929 roku szybko dotarł do Polski. Jako pierwsze odczuły go śląskie huty, które rozpaczliwie poszukiwały zbytu na swoją stal. Ratunkiem okazała się budowa pierwszego polskiego domu wieżowego (wieżowca). Jego szkielet miał pochłonąć blisko tysiąc ton stali. Dzięki temu Górnośląskie Zjednoczenie Hut Królewska i Laura SA
uniknęło bankructwa.
Drapacz chmur, bo tak nazywano go od pierwszej chwili, był także ważnym elementem propagandowym. Było go widać z Niemiec, które zaczynały się kilka kilometrów na zachód za Katowicami. A tam nie budowano domów wieżowych, bo były zbyt drogie.

Pierwsze prace u zbiegu ulic Wandy
i Zielonej (dzisiaj Żwirki i Wigury oraz
Curie-Skłodowskiej) rozpoczęto w maju 1930 roku. Fundamenty i piwnice były gotowe jeszcze przed zimą. Wiosną ruszył montaż konstrukcji szkieletu. Powstała w rekordowym tempie, zaledwie w trzy miesiące. Co ciekawe, każdego dnia budowniczym towarzyszyła kamera filmowa. 9 lipca 1931 roku w katowickim kinie Rialto odbyła się premiera filmu propagandowego „Budownictwo żelazno-szkieletowe, jego zasady i zastosowanie”. Został nakręcony na zlecenie spółki hutniczej. Na pokazie był obecny wojewoda śląski Michał Grażyński, architekci Tadeusz Łopatowski i Mieczysław Kozłowski oraz główny konstruktor szkieletu Stefan Bryła.
Jednak do końca budowy było jeszcze daleko. Drapacz chmur był inwestycją finansowaną z kasy sejmu śląskiego. Kłopoty finansowe opóźniały oddanie budynku jeszcze przez trzy lata.
Katowicki wieżowiec tworzyły właściwie dwa połączone budynki. W niższym, sześciopiętrowym, znajdowały się biura Śląskiej Izby Skarbowej. Drugi, 14-piętrowy, miał 60 metrów wysokości i był zapleczem mieszkalnym dla pracowników urzędu. Mieszkania miały łazienki, centralne ogrzewanie i ciepłą wodę. Część z nich stanowiły małe, jedno- lub dwupokojowe kawalerki. Ale były też duże apartamenty dla prezesa izby i księgowych. Największy, 140-metrowy, miał dodatkowy pokoik dla służby. Budynki połączono przejściem na wysokości czwartego piętra. Dzięki temu urzędnicy idący do pracy nie musieli
wychodzić na zewnątrz.
Wejścia strzegł portier, a porządku pilnował gospodarz domu. Funkcjonowała centrala telefoniczna, która łączyła rozmowy z miasta. W suterenie znajdowała się pralnia i elektryczna suszarnia. Drapacz miał też dwa piętra podziemne. Mieściły się w nich urządzenia techniczne, kotłownia, hydrofornia i ogromny transformator. Zaprojektowano je tak, by nie łączyły się z podziemną częścią Izby Skarbowej, bo tam ukryto ogromny skarbiec. Jego istnienie było owiane tajemnicą, by zabezpieczyć go przed wizytami kasiarzy grasujących w międzywojennej Polsce.
W wieżowcu zamontowano trzy windy austriackiej firmy Schlieren: osobową, towarową i ekspresową, która zatrzymywała się dopiero od szóstego piętra. Palacz i windziarz dostali mieszkania służbowe na ostatnim piętrze. W ten sposób projektanci chcieli ich zmusić do solidnej pracy. Windziarz dbał o dźwigi, bo inaczej musiałby chodzić schodami na samą górę. Palacz pilnował pieca, bo gdy ten wygasał, to jemu pierwszemu brakowało ciepłej wody.

Tylko przez 10 miesięcy drapacz chmur był najwyższym budynkiem w Polsce. Stracił tytuł, gdy ukończono budowę warszawskiego Prudentialu (biurowca towarzystwa ubezpieczeń Prudential – Przezorność), wyższego zaledwie o sześć metrów. – Mimo to na Śląsku był symbolem nowoczesności, wizytówką miasta – wyjaśnia Łukasz Brzenczek z katowickiego stowarzyszenia Moje Miasto. – Dzisiaj wszyscy kojarzą Katowice ze Spodkiem. Przed wojną to modernistyczna bryła drapacza była na widokówkach. Dzięki niemu mówiono, że to najbardziej amerykańskie miasto w Polsce.
1 września 1939 roku na tarasie widokowym wieżowca harcerze uruchomili punkt obserwacyjny obrony przeciwlotniczej. Już po kilku godzinach wypatrzyli pierwsze bombowce lecące w kierunku lotniska w Muchowcu. Po paru dniach budynek przejęli Niemcy. Opuścili go pod koniec wojny, wywożąc wszystkie meble. Nie wyrządzili jednak żadnych zniszczeń. – W 1945 roku miałem trzy lata – opowiada Bohdan Knichowiecki, jeden z najstarszych mieszkańców budynku. – Zamieszkaliśmy w tym samym mieszkaniu, które mój ojciec dostał jako kurator szkolny w 1937 roku. Zawsze przychodzili do mnie koledzy, bo z tarasu widokowego mogliśmy oglądać całe miasto.
W powojennych Katowicach wieżowiec nadal był najokazalszym budynkiem. Mieszkania ponownie przydzielono najważniejszym urzędnikom. W jednym z pomieszczeń na poddaszu odkryto skarb: magazyn części zapasowych do wind Schlierena. Było ich tyle, że wystarczyłyby do zbudowania dwóch nowych dźwigów. Zostały natychmiast zabrane, a dzięki nim powstało Przedsiębiorstwo Dźwigów Osobowych w Katowicach. Kilka lat później, gdy windy w drapaczu chmur zaczęły szwankować, oryginalnych części już nie było. Najpierw zlikwidowano więc windę ekspresową, a części z niej posłużyły do ratowania dwóch pozostałych. W końcu i te wymieniono na polskie.
I tak z roku na rok budynek pozbawiony remontów i napraw niszczał w oczach. – Mimo wszystko był to najlepszy adres w mieście – opowiada Kazimierz Kutz, który przez kilka lat zajmował mieszkanie numer 13. – Samo centrum, wszędzie blisko. I do tego trochę przedwojennego luksusu.
Trzynastka była służbowym mieszkaniem Teatru Śląskiego. Mieszkali tu Gustaw Holoubek, Wojciech Standełło, Bernard Krawczyk oraz pisarze Kalman Segal i Bolesław Lubosz. – Ale była też poważna wada tej okolicy. Wszystkie domy wokół były opalane węglem. Gdy w niedzielę przychodziła pora gotowania obiadu, to trzeba było szybko zamykać okna. Szczególnie latem brakowało powietrza. – Jako dziennikarz mogłem dostać mieszkanie w nowych blokach. Ale wolałem zostać tu – dodaje Knichowiecki.

– Budynek jest zabytkiem – wyjaśnia Urszula Knapik, zarządca nieruchomości, która kieruje nim od 2001 roku. – Gdy się nim zajęłam, to nie było wiadomo, co robić najpierw. Wszystko wymagało remontu. Rozdzielnia elektryczna była z 1934 roku. Zostawiliśmy kilka fragmentów, bo to prawdziwy zabytek techniki. Wymieniono też rury i całą instalację kanalizacyjną. Ale na każdy nawet najmniejszy remont potrzebna jest zgoda konserwatora zabytków. I dokumentacja, która kosztuje najwięcej. Teraz musimy zająć się kominami. Potrzebne jest 260 tysięcy. Część zapłaci gmina i urząd skarbowy, bo są właścicielami części budynku. Ale na resztę muszą się złożyć członkowie wspólnoty mieszkaniowej.
Knapik pisała już wnioski o dofinansowanie z funduszu ochrony zabytków, ale nigdy nie otrzymała odpowiedzi. – Gdyby to był obiekt sakralny, szybko dostalibyśmy dotację – dodaje z żalem.
Dzisiaj tylko wprawne oko rozpozna w drapaczu chmur cenny zabytek modernizmu. Tytuł najwyższego budynku stracił już dawno. Gdyby nie tabliczka na brudnej szarej elewacji, nikt by nie pomyślał, że ten dom ma swoją historię i miano pierwszego wieżowca w Polsce.

newsweek.pl

czwartek, 8 października 2009

"Blok"


Ponownie Bytom, tym razem powojenny "blok". "Blok" czyli zwrot jednoznacznie określający (czyt. oceniający) w Polsce architekturę powijennego modernizmu, ale...
...skalą nawiązuje do istniejącej przedwojennej zabudowy,
..."idzie" po lekkim łuki, jak ulica, przy której został wybudowany,
...no prawie jak Gropiusowski wkład w Hansaviertel:

środa, 7 października 2009

Staatliches Realgymnasium czyli ekspresjonizm po bytomsku




Budynek na potrzeby przedwojennego bytomskiego Staatliches Realgymnasium zaprojektowali A. Stuez i M. Wolff. W 1929 roku został on oddany do użytku. Obecnie miesci się w nim I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Smolenia w Bytomiu.
Adres: Bytom, ul. Strzelców Bytomskich 9

wtorek, 6 października 2009

Trójgłowy smok. Wystawa



TRÓJGŁOWY SMOK 2009

Architektura Górnego Śląska (1922-1939)

07 października 2009 godzina 17:00

Galeria Sztuki w OSTRAWIE





sobota, 26 września 2009

Moderna Katowicka...



Stowarzyszenie Działań Nietypowych „Szatnia” i Śląskie Centrum Dziedzictwa Kulturowego zapraszają 17 października do udziału w grze miejskiej w przestrzeni katowickiej Moderny. Idea gry jest prosta: znajdź miejsce, rozwiąż zadanie, zwycięż. Warunek dodatkowy: dobra zabawa.

Na trasie gry znajdą się najważniejsze budynki katowickiego modernizmu, między innymi Drapacz Chmur, Urząd Wojewódzki i Muzeum Śląskie. Chcemy pomóc w promowaniu moderny – mówią organizatorzy – naszym głównym celem jest pokazanie, że Katowice posiadają ciekawą i wartościową architekturę.

Umiejętności które będą potrzebne żeby zagrać to: spostrzegawczość i dobry refleks. Każdy z uczestników otrzyma kartę gry, która będzie zarazem przewodnikiem po planszy. Zasady gry są następujące: na trasie zostało zaplanowanych 10 punktów na których, gracz musi uzyskać zaliczenie wykonując zadanie. Jakie? Tego dowiemy się już 17 października – mówi Tomasz Kiełkowski główny organizator akcji – nie będą to trudne wyzwania, wystarczy otwarty umysł i chęć do zabawy.

Na koniec wśród uczestników zostaną rozlosowane nagrody – zestawy książek ufundowane przez Śląskie Centrum Dziedzictwa Kulturowego oraz nagrody niespodzianki związane katowickim modernizmem.

Gra miejska „Moderna Katowicka” rozpocznie się 17 października o godzinie 11.00 pod fontanną na placu Andrzeja w Katowicach. Wydawanie kart do gry potrwa do godziny 12.00, zaś o 14.00 odbędzie się losowanie nagród. Więcej szczegółów znajduje się na stronie internetowej: www.katowickimodernizm.pl.

Organizatorzy przewidzieli również rozgrzewkę przed grą - zwiedzanie dzielnicy modernistycznej z przewodnikiem. Oprowadzać będzie Anna Syska z Śląskiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego. Wystarczy pojawić się 10 października o godzinie 11.00,na placu Andrzeja w Katowicach.

Wstęp na obie imprezy wolny.

Zwiedzanie z przewodnikiem

10 października 2009

Start: 11.00 – Plac Andrzeja (pod fontanną)

www.katowickimodernizm.pl

Wstęp wolny

Gra miejska „Moderna Katowicka”

17 października 2009

Start: 11.00 – rozdanie kart do gry – Plac Andrzeja (pod fontanną)

Finał: 14.00 – losowanie nagród

Wstęp wolny

www.katowickimodernizm.pl